"Sąd
Okręgowy w
Warszawie rozpatrywał 1 lutego wniosek Komitetu Wyborczego Grzegorza
Kubalskiego o uznanie nieważności ostatnich wyborów na
wójta Gminy
Jabłonna."
| Kij i marchewka | |
|
|
| Napisał Agnieszka Popławska, Janusz Nowak | |
Polska
jest już prawie dwa tygodnie po drugiej turze wyborów
samorządowych.
Myliłby się jednak ten, kto by sadził, że wyborcze emocje wszędzie już
ucichły. W jednym tylko powiecie legionowskim toczą się przed sądami
dwie sprawy o uznanie nieważności głosowania.W Gminie Nieporęt, naprzeciw dotychczasowego wójta o nieznanej przeszłości i dziwnych powiązaniach stanął były przewodniczący Rady Gminy. Niestety, okazało się, że samą uczciwością wyborów się nie wygra, zwłaszcza, gdy za przeciwnika ma się bezwzględnego osobnika. W gminie Jabłonna sytuacja była odwrotna. Dotychczasowy wójt, Grzegorz Kubalski, wyłamujący się z oplątującego cały powiat układu przegrał zaledwie dwunastoma głosami z Olgą Muniak, która, jak wielu twierdzi, jest jedynie narzędziem w czyichś rękach. Sąd Okręgowy w
Warszawie rozpatrywał 1 lutego wniosek Komitetu Wyborczego Grzegorza
Kubalskiego o uznanie nieważności ostatnich wyborów na
wójta Gminy
Jabłonna. Pomimo jednoznacznych zeznań świadków
potwierdzających
kupowanie głosów za alkohol, wyznaczono kolejny termin
rozprawy. Olga
Muniak domagała się bowiem przesłuchania kolejnych świadków.
Na
rozprawę obie strony przyszły najwyraźniej przekonane o swej wygranej.
Grzegorz Kubalski uznał, że nawet wsparcie prawnika nie jest mu
potrzebne. Olga Muniak natomiast los swej kariery złożyła w ręce
mecenasa, który miał odpierać zarzuty strony przeciwnej. Na
sali
sądowej dołączył do nich przedstawiciel Komisarza Wyborczego. Jego
zachowanie, jak i sposób zadawania pytań świadkom
powodowały, iż trudno
byłoby uznać go za osobę bezstronną.
Zmiana zeznań za 500 złotych
Już
początek zeznań świadków podgrzał atmosferę na sali sądowej.
Piotr
Korycki, który jako dziennikarz opisał na łamach lokalnej
prasy fakty
mogące wskazywać na wydawanie alkoholu w zamian za głosy rozszerzył
relację o istotne dla sprawy fakty. Okazało się, że osoba, z
którą
rozmawiał w noc poprzedzającą wybory wskazała pośrednio na konkretny
komitet wyborczy. Na pytanie dziennikarza, czy to Kubalski, klient
sklepu monopolowego odpowiedział: „Nie ten laluś nigdy by nie
dał, to
ta k... z Chotomowa”. – Sąd zapytał mnie
wówczas o przyczyny
rozbieżności tej relacji z moim tekstem w gazecie – opowiada
Korycki. –
Musiałem wyjaśnić, iż w gazecie można napisać jedynie to, co jest się w
stanie udowodnić, a ja tamtej rozmowy nie nagrywałem. Natomiast w
sądzie mam obowiązek mówić o faktach, które
rzeczywiście miały miejsce.
Zeznania
te zgodnie potwierdziło dwóch świadków. Feliks
Nowicki opowiadał:
„Przyszła do mnie jakaś kobieta. Zapytała, na kogo będę
głosował.
Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że na Kubalskiego. Ona na to, czy jak
dostanę flaszkę, to zmienię zdanie? Mówię jej, że ja jestem
z
konkubiną, to za dwie flaszki będą dwa głosy, no i dostałem
dwie”. Ten
sam mężczyzna w dzień przed wyborami otrzymał od swego kolegi, nie
mającego nigdy pieniędzy zwrot 10 zł. długu. Jak się okazało,
mógł on
oddać pieniądze, gdyż na skwerku za Urzędem Gminy od kobiety dostał 30
złotych w zamian za głosowanie na Olgę Muniak.
Nowicki twierdził
także, że w chwili, gdy rozeszły się informacje o jego planowanych
zeznaniach, jedna z urzędniczek gminnych, którą wymienił z
nazwiska,
zaproponowała mu 500 złotych za ich zmianę.
W pełnej zgodności z
tymi opowieściami była relacja innego ze świadków, Waldemara
Paczkowskiego. Nie tylko potwierdził relacje Nowickiego, ale też
zdecydowanie zaprzeczył, jakoby był przez kogokolwiek nakłaniany do
zeznań.
Dowody ważne, ale nieważne
Poważne
wątpliwości dla każdego, kto śledził ten proces, musiała wzbudzać
postawa przedstawiciela Komisarza Wyborczego. Podczas rozpatrywania
zarzutów dotyczących nieprawidłowości w trakcie głosowania,
Komisarz
starał się dyskredytować każdy z nich po kolei. I tak na przykład, przy
12 głosach, jakimi wygrała wybory Olga Muniak, znalezienie tylko w
jednej Komisji Wyborczej dwóch głosów ważnych
zakwalifikowanych do
grupy nieważnych, nie miało żadnego znaczenia. Mało istotne okazało się
także to, że w urnie wyborczej było więcej kart, niż
podpisów na
listach wyborczych. – Ja bym się temu nie dziwił –
powiedział nam po
rozprawie Grzegorz Kubalski. – Po wyjściu z sali zobaczyłem
scenę
wielce zastanawiającą, oto na korytarzu gorąco dyskutowały trzy osoby:
pani Olga Muniak, jej adwokat i właśnie Komisarz wyborczy.
Czas na prokuraturę
Olga
Muniak nie poddaje się. Złożyła właśnie doniesienie do prokuratury na
pełnomocnika Komitetu Wyborczego Kubalskiego, Janusza Gabrysiaka.
Zarzuca w nim Gabrysiakowi, że ten wykorzystując swoją pracę z
alkoholikami, nakłaniał ich do składania fałszywych zeznań. Na poparcie
swych tez pani wójt przedstawia trzech świadków,
w tym Waldemara
Paczkowskiego, który pod przysięgą zeznał coś wręcz
odwrotnego.
–
To jest jakiś totalny absurd. Drugiego z tych
panów ani razu nie
widziałem na oczy. Nie mogłem więc do niczego go namawiać. Z trzecim
spotkałem się raz wypełniając swoje służbowe obowiązki. Był wtedy tak
pijany, że nawet, gdybym chciał o czymś z nim rozmawiać, to byłoby to
niemożliwe – deklaruje zadziwiony tym doniesieniem Gabrysiak.
– W tej
sytuacji będę musiał bronić swego dobrego imienia i zapowiadam złożenie
doniesienia na p. Olgę Muniak, która wprowadza w błąd wymiar
sprawiedliwości – dodaje.
Sam Gabrysiak nie obarcza winą za
zaistniałą sytuacje Olgi Muniak. Jak twierdzi, być może o wielu faktach
z kampanii wyborczej nie wiedziała. – Wiem jedynie, że część
głosów
została uzyskana w sposób nieprawidłowy, ale nie wskazywałem
kto za to
odpowiada. Teraz jednak, poprzez te próbę zastraszenia,
sprawa ze
społecznej, staje się prywatną – ubolewa pełnomocnik.
Być może ma
wiele racji, gdyż po terenie Gminy Jabłonna już są rozpowszechniane
informacje o tym, że Gabrysiak zgodził się na wycofanie sprawy
„wyborczej” w zamian za wycofanie wniosku z
prokuratury. On sam
zaprzecza temu, ale na pytanie, czy spotkał się z taką propozycją, nie
daje jednoznacznej odpowiedzi.
Kolejna rozprawa przed warszawskim
sądem odbędzie się 22 lutego. Tymczasem Janusz Gabrysiak już 5 lutego
przegrał konkurs na obsadę stanowiska kierownika poradni terapeutycznej
w Jabłonnie, którą to przez ostatni rok prowadził. Powodem
odrzucenia
jego kandydatury przez powołaną na wniosek Olgi Muniak komisji
konkursowej były... zarzuty wniesione na niego do prokuratury. Pani
wójt już wyrok wydała. Komentarz i dyskusja - na forum :http://forum.chotomow.pl
|
| « poprzednia | następna » |
|---|


